List do brata z Rosji (WIDEO i TEKST PL i RUS)

“List do brata z Rosji” powstał w ciągu wielu nocy. Pierwsze zdania napisane zostały jeszcze przed wojną, w czasie wichru, który śpiewał a właściwie wył pieśni o nadchodzącej grozie. Jest osobistą wersją “Listu do przyjaciół Moskali” Adama Mickiewicza, który ukazał się 190 lat temu. Znów jest co pisać do Rosjan. Znów atramentem są łzy i krew niewinnych.

Może ktoś z Was podpisze się pod nim i wyśle do swoich znajomych w Rosji lub nie będzie się zgadzał z ani jedną linijką? A może po prostu wypowie go jak modlitwę do Aniołów Stróżów wszystkich rosyjskich żołnierzy, którzy z dnia na dzień coraz sprawniej wchodzą w rolę legionów śmierci.

Kto wie – może w czasie snu lub w jakimś okopie – Aniołowie Boga obudzą w ich sercach tęsknotę za pokojem, domem i… przebaczeniem.

A może ten list ktoś wypowie nocą w łazience, stojąc przed osobistą ścianą bezsilności i płaczu… Niech ten płacz dotrze do serca Boga i do wszystkich, w których jeszcze nie umarło człowieczeństwo.

Piszę do ciebie w imieniu pewnej
matki.

Ma ukochanego syna,
który siedzi teraz w okopie
z rodzinnym zdjęciem przy sercu,
które chcesz rozerwać na strzępy
i zmieszać z krwią i błotem.

Piszę do ciebie w imieniu pewnej
dziewczyny.
Ma ukochanego męża,
który siedzi teraz w okopie
ze zdjęciem ukochanej przy sercu,
które chcesz przebić… już na zawsze.

Piszę do ciebie w imieniu pewnego
dziecka.
Ma ukochanego tatę,
który siedzi teraz w okopie
ze zdjęciem śpiącego noworodka przy sercu,
które chcesz zmiażdżyć
i wdeptać w ziemię.

On chce obronić swoich najbliższych
przed gwałtem i śmiercią.
Ty chcesz go zabić.
Tak po prostu.

Ta matka, ta dziewczyna i to dziecko
nie śpią po nocach,
płaczą za ukochanym synem, mężem i tatą,
a ty…

możesz do końca życia
być mordercą, katem i bestią
lub człowiekiem pokoju
– bohaterem dzieci, żon, ojców i matek,
którzy tęsknią i płaczą.

Możesz też (oczywiście)
do końca życia się oszukiwać,
że tylko wypełniasz rozkazy,
że każą strzelać to strzelasz,
że walczysz przecież o wielką Rosję,
że wojna jest po to, by kogoś ratować,
że wszystkiemu są winni ci inni,
ci po drugiej stronie,
w tych innych okopach.

Piszę do ciebie, bo
gdzieś daleko
w wygodnym fotelu
siedzi twój wódz – duchowy trup.
Ktoś, kogo nie interesuje
ani twoja krew
ani łzy czyjejkolwiek matki, żony,
córeczki czy synka.

Myślisz, że kiedykolwiek
pomyślał o tobie?
Jesteś dla niego pionkiem,
którego los jest mniej wart
od poobiedniego pierdnięcia.

A to, że
twoje małe dziecko
nie pozna ojca,
że twoje rodzeństwo
będzie odwiedzać cię
w grobie,
że twoja matka i twój ojciec
będą do śmierci całować
tylko twoje zdjęcia…

Twój ukochany przywódca
ma to… domyśl się gdzie.

On sobie teraz przelicza pieniądze,
które zarobi,
gdy kolejna jego zabawka zacznie strzelać.

Tak właśnie jest od dawna
i tak właśnie będzie
– z każdym twoim pociskiem
więcej na jego koncie
a ty sobie umieraj.
Im więcej łez na tej wojnie,
tym będzie bogatszy.

Ty dostaniesz najwyżej
jakiś pozłacany medal
– tani bubel,
który twoim najbliższym
będzie musiał wystarczyć
za twoje dłonie, pocałunki,
wspólne święta
i proste słowa, których
nigdy już do nich nie wypowiesz.

Bo zginiesz. Prędzej czy później.
A jeśli nie ty – na pewno wielu z tych,
których dziś nazywasz braćmi broni.
Przynajmniej się z nimi pożegnaj.

Chciałem cię zapytać
czy właśnie po to się urodziłeś?
Czy to są twoje marzenia?
Zabijać synów, ojców, przyjaciół,
kolegów z ławki, sąsiadów,
sportowców, malarzy, piekarzy, sklepikarzy,
nauczycieli, stolarzy, budowlańców,
poetów, muzykantów, rybaków,
pielgrzymów, pisarzy, kierowców,
pasterzy, lekarzy, ratowników, rolników…

A może to dla ciebie za mało?
Może marzyłeś też,
by dostać puchar
za rozbicie w drobny mak
– małej dziewczynki,
która właśnie nauczyła się tańczyć,
– małego chłopczyka,
który właśnie nauczył się chodzić,
– małej wnuczki,
która właśnie szła z czekoladą do dziadka,
– małego wnuczka,
który właśnie stał z kwiatkiem przed drzwiami babci,
– małej córeczki,
która właśnie biegła do taty z całusem,
– małego synka,
który właśnie chciał się pochwalić tacie,
że strzelił pierwszego gola?

A może śnisz o tym,
by zabić ich wszystkich?

Jaki chcesz mieć życiorys?
Jakie historie mają go wypełnić?
Masz dziś wybór
– będziesz
albo mordercą zwykłych ludzi
albo ich obrońcą.

Tak, śmierć i tak przyjdzie,
ale z nią może przyjść
niebo lub piekło – dla ciebie i innych.

Twój wybór
bracie z Rosji,
która już tyle razy ociekała krwią biedaczków,
która pożarła już tylu synów i córek.
bezimiennych zabawek swoich władców.

Piszę do ciebie, bracie, bo
nienasycona bestia władzy
ciągle żąda nowej krwi.

Czy twoja będzie następna?
Na pewno jesteś w jej menu.

Czy chcesz być sługą
zapatrzonego w swój pępek starca,
który myśli, że jest Bogiem,
choć jest tylko żałosną marionetką
swoich kompleksów i urojeń?

Twój wybór
bracie z Rosji. Bóg jest jeden.
Kocha nas tak samo,
ale pytanie
czy cię to w ogóle interesuje.

Zresztą, Bracie, możesz nie wierzyć w Boga,
ale może jednak wierzysz
w zwykłą ludzką miłość?
A może do szczęścia wystarczą ci
wódka i papierosy,
i że sobie trochę postrzelasz?

A że jakaś tam matka, jakiś tam ojciec,
jakaś tam żona,
jakaś tam córeczka czy jakiś synek
wyleje morze łez?

Nic cię to nie obchodzi?
Bracie. Powiedz.
Naprawdę tak jest?

A nawet jeśli…
piszę do Ciebie, byś wiedział, że
nie zmusisz mnie do nienawiści.
Cokolwiek zdecydujesz
– naciśniesz spust śmierci
czy ją rozładujesz.

Nadal będę się modlił
o dobro dla Ciebie

przez łzy niewinnych,
którzy zginą z twojej ręki… na Ukrainie

– twój brat, którego choć nie znasz
(być może) nienawidzisz.

Я пишу тебе от имени одной
матери.
У нее есть любимый сын,
который сейчас сидит в окопе
с семейной фотографией у сердца,
которое ты хочешь разорвать в клочья
и смешать с кровью и грязью.

Я пишу тебе от имени одной
девушки.
У нее есть любимый муж,
который сейчас сидит в окопе
с фотографией любимой у сердца,
которое ты хочешь пробить… навсегда.

Я пишу тебе от имени одного
ребенка.
У него есть любимый папа,
который сейчас сидит в окопе
с фотографией спящего младенца у сердца,
которое ты хочешь раздавить и втоптать в землю.

Он хочет защитить своих близких
от насилия и смерти.
Ты хочешь убить его. Просто так.

Эта мать, эта девушка и этот ребенок
не спят по ночам,
они плачут по любимому сыну, мужу и папе,
а ты…

ты можешь до конца своей жизни
быть убийцей, палачом и зверем
или же мирным человеком
– героем детей, жен, отцов и матерей,
которые тоскуют и плачут.

Можно еще (конечно)
обманывать себя до конца жизни,
что ты только выполняешь приказы,
что говорят стрелять – и ты стреляешь,
что ты воюешь за великую Россию,
что война для того, чтобы кого-то спасать,
что во всем виноваты другие,
те, что по ту сторону,
в тех других окопах.

Я пишу тебе потому,
что где-то далеко
в удобном кресле
сидит твой вождь – духовный труп.
Тот, кому не интересны
ни твоя кровь,
ни слезы чьей-либо матери, жены,
доченьки или сыночка.

Ты думаешь, он когда-нибудь
думал о тебе?
Ты для него пешка,
чья судьба стоит меньше,
чем испортить воздух после обеда. 

А то, что
твой маленький ребенок
не узнает своего отца,
что твои братья и сестры
будут навещать тебя на кладбище,
что твои мать и отец
будут до самой смерти
целовать только твои фотографии…

Твой любимый правитель
имеет все это… угадай, где. 

Он сейчас пересчитывает деньги,
которые заработает,
когда его следующая игрушка
начнет стрелять.
Так было всегда,
и так будет
– с каждым твоим выстрелом
у него все больше на счету,
а ты себе умирай.

Чем больше слез в этой войне,
тем богаче он будет.
В лучшем случае
ты получишь позолоченную медаль
– дешевый хлам,
которого твоим близким
должно хватить
вместо твоих рук, поцелуев,
совместных праздников и простых слов,
которых ты им больше никогда не скажешь.

Потому что ты погибнешь. Рано или поздно.
А если не ты, то наверняка многие из тех,
кого ты сегодня называешь братьями по оружию.
Хотя бы попрощайся с ними. 

Я хотел тебя спросить
– для этого ли ты родился?
Это ли твои мечты?
Убивать сыновей, отцов, друзей,
товарищей по парте, соседей,
спортсменов, художников, пекарей, продавцов,
учителей, плотников, строителей, поэтов,
музыкантов, рыбаков, паломников,
писателей, водителей, пастухов,
врачей, спасателей, фермеров…

А может, тебе этого мало?
Может, ты еще мечтал
получить кубок
за уничтожение в пыль
– маленькой девочки,
которая только-только научилась танцевать,
– маленького мальчика,
который только-только научился ходить,
– маленькой внучки,
которая просто шла с шоколадкой к дедушке,
– маленького внука,
который просто стоял с цветком перед дверью бабушки,
– маленькой дочки,
которая просто бежала к папе с поцелуем,
– маленького сына,
который просто хотел похвалиться папе, что забил свой первый гол? 

А может, ты мечтаешь
убить их всех?

Какую автобиографию ты хочешь иметь?
Какие истории должны ее наполнить?
У тебя сегодня есть выбор
– быть либо убийцей простых людей,
либо их защитником. 

Да, смерть все равно придет,
но с ней может прийти
рай или ад – для тебя и для других.

Твой выбор,
брат из России,
которая уже столько раз истекала кровью несчастных,
которая уже поглотила столько сыновей и дочерей,
безымянных игрушек своих правителей. 

Пишу тебе, брат,
потому что ненасытный монстр власти
постоянно требует новой крови. 

Станет ли твоя следующей?
Наверняка, ты в его меню. 

Хочешь ли ты быть слугой старика,
который возомнил себя Богом,
хотя он всего лишь жалкая марионетка
собственных комплексов и заблуждений?

Твой выбор,
брат из России. Бог – он един.
Он любит нас одинаково,
но вопрос в том,
интересно ли тебе это вообще.

Так или иначе, брат, ты можешь не верить в Бога,
но, может, ты все-таки веришь
в простую человеческую любовь?
Или для твоего счастья хватает
водки и сигарет и того,
что ты немного постреляешь? 

А что какая-то там мать,
какой-то там отец,
какая-то там жена,
какая-то там дочь или
какой-то там сын
прольют море слез? 

Тебе все равно?
Послушай, брат. Скажи. Это действительно так?
И даже если…
я пишу тебе, чтобы ты знал,
что не заставишь меня ненавидеть.
Что бы ты ни решил
– нажать на спусковой крючок смерти
или разрядить оружие.
Я по-прежнему буду молиться
о тебе сквозь слезы невинных,
которые погибнут от твоей руки… в Украине 

– твой брат, которого ты не знаешь 

(быть может) ненавидишь.

***

Słowa: Grzegorz z Łukowa
Zdjęcie: Facebook/Evgeniy Maloletka z Mariupola
Montaż: Grzegorz Juziak
Muzyka: artlist.io
Produkcja: Fundacja Aniołów Miłosierdzia

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com